Odbudowane opactwo benedyktynów w Tyńcu na skale nad Wisłą, widok z rzeki, sierpień 2024
HistoryczneLegendy

Skarb Tyńca na dnie Wisły? Legenda o złocie mnichów i prawdziwym skarbie opactwa

Kto stanie na wzgórzu opactwa w Tyńcu i spojrzy w dół, na Wisłę płynącą pod wapienną skałą, łatwo zrozumie, skąd wzięła się ta legenda. Mówią, że gdzieś tam, na dnie rzeki pod klasztorem, od stuleci leży skarb benedyktynów.

Złoto, które poszło na dno

Opactwo benedyktynów stoi na wapiennym wzgórzu nad Wisłą od XI wieku i przez ten czas wiele razy padało ofiarą wojen. W 1260 roku Tatarzy spalili klasztor i kościół, a w 1655 roku Szwedzi go zrabowali. Legenda głosi, że mnisi za każdym razem wiedzieli, co robić: zanim wróg stanął pod murami, kosztowności znikały. Jedni opowiadają, że mnisi wynosili je tajnym korytarzem wykutym pod ziemią aż do sąsiedniego wzgórza, Grodziska. Inni twierdzą, że skrzynie ze złotem i srebrem spuszczano po prostu ze skały do Wisły, w miejscu, które znali tylko najstarsi zakonnicy.

Opactwo benedyktynów w Tyńcu na skale nad Wisłą, widok od strony rzeki
Tyniec od strony Wisły, to tu miały pójść na dno skrzynie mnichów. Fot. niezwyklamalopolska.pl

Studnia pokuty

Na dziedzińcu opactwa stoi studnia, która ma swoją osobną legendę. Ma ponad 30 metrów głębokości i jest wykuta w litej skale, a według opowieści sięga aż do poziomu Wisły. Historycy łączą ją z opatem Łubieńskim i datują na około 1620 rok. Legenda mówi, że kuł ją człowiek, który w kłótni odebrał życie swojemu przyjacielowi, a opat zamienił mu wyrok na pokutę: miał kuć skałę tak długo, aż trafi na wodę. Kuł latami, a woda pojawiła się dopiero wtedy, gdy przyjaciel ukazał mu się we śnie i mu przebaczył.

Studnia na dziedzińcu klasztoru benedyktynów w Tyńcu
Studnia na dziedzińcu opactwa. Fot. niezwyklamalopolska.pl

Prawdziwy skarb Tyńca

Złota w Wiśle nikt nigdy nie znalazł, ale Tyniec naprawdę miał skarb, i to taki, który przetrwał do dziś. To Sakramentarz tyniecki, księga liturgiczna z XI wieku, przepisana prawdopodobnie w Kolonii, w której 38 kart zabarwiono na purpurę i zapisano złotem i srebrem. Księga przez wieki należała do opactwa, a w 1814 roku kupił ją Stanisław Kostka Zamoyski. W czasie II wojny światowej Niemcy próbowali wywieźć ją do Berlina, ale w 1944 roku Stanisław Lorentz ukrył ją w Łowiczu. Po wojnie wróciła do Warszawy i dziś przechowuje ją Biblioteka Narodowa.

Tyniec dzisiaj

Benedyktyni wrócili do Tyńca w lipcu 1939 roku, a po wojnie przez dziesięciolecia odbudowywali klasztor. Dziś można tu wejść na dziedziniec, zajrzeć do kościoła świętych Piotra i Pawła i zejść ścieżką nad samą Wisłę. Więcej o zwiedzaniu przeczytacie we wpisie Klasztor benedyktynów w Tyńcu.

A Wy jak myślicie, skrzynie mnichów wciąż leżą na dnie Wisły, czy korytarz do Grodziska był prawdziwy? Napiszcie w komentarzu.

Źródła: przewodnicypokrakowie.pl: Tyniec; opowiesciwedrowne.pl: Tynieckie wzgórza; trasadlabobasa.pl: O Jaśku, Staszku i studni w Tyńcu; Wikipedia: Tyniec Sacramentary; Wikipedia: Benedictine Abbey of Tyniec.