Spójrzcie na Giewont z Zakopanego. Widać głowę, nos, brodę i złożone na piersi ręce, jakby ktoś leżał na plecach i spał. Górale mówią, że to nie przypadek. W środku gór śpi polskie wojsko i czeka na dzień, w którym znów będzie potrzebne.

Kowal Fakla i zbrojny przewodnik
Najstarszą tatrzańską wersję tej legendy opowiadał pod koniec XIX wieku sam Sabała, najsłynniejszy gawędziarz Podhala. Bohaterem jest kowal Fakla. Pewnego dnia przychodzi do niego obcy człowiek w zbroi i prosi o pomoc przy koniach. Prowadzi kowala przez Kiry i Dolinę Kościeliską aż pod Pisaną. Tam skała się otwiera.
W środku, w ogromnej grocie, śpią uzbrojeni ludzie, a obok nich stoją konie. Fakla ma je podkuć. Pracuje, a rycerze śpią dalej, nie budząc się nawet od stuku młota. Kiedy kończy i wychodzi na świat, okazuje się, że zamiast krótkiej chwili minęły trzy dni.
„Cy juz cas?”
Najważniejsze w tej opowieści jest pytanie. Co jakiś czas jeden z rycerzy unosi głowę i pyta: „Bracie, cy juz cas?”. I zawsze słyszy tę samą odpowiedź: „Jeszcze nie”. Wtedy kładzie głowę i zasypia znowu.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer przeniósł tę historię do swojego zbioru „Na Skalnem Podhalu”. U niego rycerze śpią już we wnętrzu Giewontu, a pilnuje ich anioł. Najstarszy z nich co jakiś czas pyta anioła, czy już czas. „Nie. Śpijcie” – odpowiada anioł. I tak czekają na jedno słowo: „tak”. Wtedy wstaną, żeby bronić Polski.
Ile w tym prawdy?
Wojska w środku Giewontu nikt oczywiście nie znalazł. Ale legenda ma swoją historię. Opowieść, którą zapisano od Sabały, umieszcza rycerzy pod Pisaną w Dolinie Kościeliskiej, a nie w Giewoncie. Dopiero literatura przeniosła ich do góry, która wygląda jak śpiący człowiek, i tak już zostało. W czasach zaborów obraz uzbrojonych ludzi, którzy czekają, żeby wstać i bronić ojczyzny, był dla wielu nadzieją na odzyskanie niepodległości.
Podobne opowieści o śpiącym wojsku krążą zresztą w różnych częściach Polski i Europy. Tatrzańska jest jedną z najpiękniejszych, bo ma swój pomnik: cały profil gór nad Zakopanem.
Gdzie zobaczyć Śpiącego Rycerza
Sylwetkę leżącego rycerza najlepiej widać z Zakopanego, na przykład z Krupówek albo z Gubałówki. Na sam szczyt Giewontu (1894 m n.p.m.) prowadzą trzy szlaki, a ostatni odcinek jest ubezpieczony łańcuchami. Opisaliśmy je we wpisie Giewont.
A jeśli chcecie poszukać miejsca z wersji Sabały, wybierzcie się do Doliny Kościeliskiej. To jedna z najładniejszych i najłatwiejszych tatrzańskich dolin, a nocleg najwygodniej znaleźć w samym Kościelisku.
A Wy znacie tę legendę z dzieciństwa? Widzicie śpiącego rycerza, kiedy patrzycie na Giewont? Dajcie znać w komentarzu albo na naszym Facebooku.
Źródła: Kazimierz Przerwa-Tetmajer, „Na Skalnem Podhalu”, t. 5; szeptygor.pl; o2.pl.